Jak już poczułam, że stoję na ziemi oraz, że mniej kręci mi się w głowie, ujrzałam coś, na co wcale nie miałam ochoty. Chociaż czego mogłam się spodziewać po słowach "o wiele gorszym miejscu"?
Nagle poczułam szarpnięcie w dół. Padłam na ziemię.
- Miya, uważaj! - Krzyknął chłopak, który nawet mi się nie przedstawił. Byłam zdezorientowana, gdy to wypowiedział, jednak po chwili zrozumiałam. Spojrzałam nad siebie, gdzie co sekundę mijały się świszczące w powietrzu strzały o różnych końcówkach: pióropuszem i jakimś metalowym kółkiem przypominających obrączki. Jednakże nie tylko one były zagrożeniem. Z każdej strony można było zauważyć wojowników z maczugami, toporami, mieczami i innymi brońmi, których nigdy nie wiedziałam na oczy. Osoby trzymające narzędzia siedziały na koniach czy też biegły na przeciwnika. Zauważyć można było także dużą ilość martwych ciał. Patrzałam na obie strony. W pewnym momencie aż cofnął mi się poranny posiłek. Zobaczyłam walczących mężczyzn. Jedna ze stron, ta, która posiadała obrączki na strzałach, miała przewagę liczebną. Było ich dziesięciu czy dwunastu na bodajże pięć osób. Nie byłam pewna, ponieważ ciągle się poruszali, a byli kawałek ode mnie. Nagle jeden z większej grupy wyciągnął toporek. Reszta podtrzymała słabszych. W sekundzie trzymana broń w rękach napastnika przecięła głowy, które padły na ziemię tocząc się aż pod kamienie. Chciałam krzyknąć, ale powstrzymałam się. Do oczu napłynęły mi łzy. Same z siebie. Nie byłam przywiązana do tych ludzi, jednak było mi ich szkoda. Nie wrócą do swoich domów, rodzin. Mam nadzieję, że ich nie mieli. Nie dlatego, że obojętny mi ich los. Po prostu serce mi się kraja, gdy tracisz osobę, którą kochasz, zależy Ci na niej... Przypomniała mi się Denise. Tęsknię za nią, od kiedy straciłam się w czarnej pustce.. Nie licząc osobnych pokoi w domu, nie rozdzielamy się na krok. Ta sama szkoła, klasa, ławka. Mamy tak samo obcięte włosy. Wymieniamy się myślami na każdy temat. Co miesiąc chodzimy do fryzjera i je podcinamy do równej długości. Na domiar tego mamy zamiar iść do tego samego technikum, na ten sam profil a następnie wybieramy się na te same studia. Postanowiłyśmy to kilka lat temu. I nieważne co się stanie z drugą, będziemy dalej wykonywały te czynności, które sobie wyznaczyłyśmy...
Znowu zostałam szarpnięta, tym razem w bok. Kolejną różnicą było to, że wtuliłam się w kogoś bez własnej woli.
- Miya, przestań bujać w obłokach i mnie posłuchaj w końcu! - Wykrzyczał chłopak.
- Dobrze, przepraszam. - Odpowiedziałam lekko zmieszana.
- Musimy się stąd wydostać. - Kontynuował. - Na trzy szybko wstaniesz i uciekniesz w stronę wschodniego lasu nie obracając się za siebie. Spotkasz tam człowieka, któremu powiesz, że jesteś Miya. - Znowu mnie przycisnął do ziemi, przerywając "plan" ucieczki. Gdy niebezpieczeństwo minęło odchylił się, zaczął znowu mówić. - Następnie idź z nim. Zaprowadzi Cię do bezpiecznego miejsca. To co, wszystko zrozumiane?
- Ta...
- ... Trzy! Biegnij!
Przestraszona i jednocześnie pogubiona, zaczęłam biec w wyznaczone miejsce. "Kiedy zaczął odliczać?", "Co się z nim stanie?", "Czy dam radę dobiec?". Te i tysiące innych myśli krzątały mi się po głowie.
Byłam już blisko lasu, kiedy o coś zahaczyłam i wywaliłam się na policzek. Podniosłam głowę, która była po prawej stronie ubrudzona ziemią. Potarłam dłonią część twarzy, którą nieszczęśliwie padłam na podłożę. W szybkim tempie opuchnęło i zaczęło strasznie boleć. Kątem oka zobaczyłam jak sinieje coraz bardziej, aż zrobiło się fioletowo-czarne. Spróbowałam wstać, jednak było to błędem. Obaliłam się kolejny raz na tą samą stronę. Opuchlizna zaczęła boleć jeszcze bardziej. Próbując nie zważać na to uwagi odwróciłam się, aby zobaczyć co mnie po raz kolejny przewróciło. Moim oczom ukazał się obleśny mężczyzna z wybitym okiem. Trzymał mnie za kostkę. Dopiero teraz to poczułam, ponieważ ścisnął rękę mocniej. Zaczął ciągnąć mnie w swoją stronę. Próbowałam się wydostać kopiąc go drugą nogą, jednak nic to nie dało, poza zaciśnięciem jego dłoni jeszcze bardziej wokół mojej nogę. Rozglądając się za jakąkolwiek pomocą zobaczyłam sztylet. Wzięłam go, obróciłam się i wbiłam w rękę napastnika. W szybkim tempie puścił moją nogę i pobiegłam na wchód.
Gdy znalazłam się już w głębi puszczy, zatrzymałam się aby zaczerpnąć powietrza. Rozejrzałam się wokoło, czy jest ktoś, kogo wyznaczył szarooki.
Krążąc przez chwilę wokół własnej osi zobaczyłam postać, która patrzy się w moją stronę. Była ubrana inaczej niż ten, co próbował mnie wcześniej zabić. Miał na sobie hełm w czerwonym i czarnym piórkiem oraz biedniejsze wyposażenie zbroi. Nagle szybko wyciągnął łuk i strzały i naprężył linkę z "nabojem" w moim kierunku. Rzuciłam się na ziemię, ponieważ nie miałam zamiaru umierać, jak tu tyle osiągnęłam. Na moje szczęście, które w tym świecie mam większe, niż w moim rodowitym, dobrze postąpiłam. Za mną stał mężczyzna. Po chwili wbicia strzały w głowę padł na ziemię. Wstałam i sprawdziłam, czy na pewno nie żyje. Tak dla pewności. Nie mam zamiaru ratować się jak poprzednio. Będąc pewna, że już nie ruszy się na milimetr, odbiegłam niepewnie do łucznika.
Będąc dość blisko niego, a przynajmniej na tyle, aby mógł dokładnie usłyszeć co mówię, wymówiłam:
- Jestem Miya.
Wybawca, po usłyszeniu tych słów szybko do mnie przybiegł.
- Chodź. Tam jest koń. - Wskazał palcem na oddalone drzewa. - Zawiozę Cię do wioski. Tam będziesz bezpieczna.
Przytaknęłam i pobiegliśmy niecałe pięćdziesiąt metrów, gdzie rzeczywiście było wcześniej mówione zwierzę. Dosiedliśmy o kasztanowej maści rumaka i pogalopowaliśmy na południowy wschód.
Po jakimś dłuższym czasie, w końcu odważyłam się zapytać nieznajomego:
- Właściwie... To co ja tu robię i gdzie jedziemy?
- Hę?! Młody Ci nie powiedział?
- N-nie...
- Ehh.. A mówiłem, żeby wszystko wyjaśnił jak się już spotkacie. Jedziemy do wioski, która potrzebuje pomocy. Twojej pomocy.
- A co jeśli odmówię, czy też nie dam rady?
- Odmówić chcesz? Wybacz, ale nie dasz rady tego zrobić. A to, czy podołasz zadaniu i je wykonasz, zależy tylko od Ciebie.
I na tym zakończyła się nasza rozmowa. Dalszą podróż przebyliśmy w ciszy.
------
Teraz ciut dłuższe :>
Mam nadzieję, że starczy Wam to do kolejnej części ^^
------
Teraz ciut dłuższe :>
Mam nadzieję, że starczy Wam to do kolejnej części ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz