Po skończeniu śniadania poszłam do góry po plecak i komórkę. Wchodząc do pokoju usłyszałam zza pleców głos siostry.
- Dlaczego mnie nie obudziłaś?!
- Sorry. - Odpowiedziałam bez jakichkolwiek emocji. Wzięłam to, co miałam wziąć, zeszłam z powrotem aby uszykować się do końca na przedpokoju.
Podczas mojego obijania się Denise mnie dogoniła, i gdy otwierałam drzwi akurat stała za mną, czekając aż wyjdę.
Szłyśmy przez park. Dzisiejsza pogoda idealnie nadawała się na wyjście na spacer: słońce tu i ówdzie przebijało się przez gęsto osadzone drzewa, którym opadały ostatnie liście, tańczące wraz z wiatrem.
Nagle jakieś dziwne uczucie kazało mi się zatrzymać. Przystanęłam na moment, wzięłam głęboki oddech, jednocześnie obserwując przestrzeń dookoła mnie. Chciałam się ruszyć dalej, ale z sekundy na sekundę czułam się coraz słabsza. Zaczęłam spadać głębiej i głębiej, w nieskończoną, cichą przestrzeń.
Po chwili znalazłam się gdzieś, gdzie otaczała mnie czarna pustka z każdej strony. Nie wiedziałam co właściwie robić, oraz nie mając nic do stracenia, poszłam przed siebie. Po dłuższym czasie chodzenia w bezkresie, ujrzałam w dali delikatne światło. Zaczęło się zbliżać. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Stałam jak wryta w ziemię. Nie mogłam się ruszyć. Gdy blask światła zaczął mnie oślepiać, opuściłam głowę w dół, tak aby grzywka nie stykała się z czołem. Zamknęłam mocno oczy. Modliłam się, aby to był zły sen, że zaraz się obudzę w moim ciepłym łóżku.
- Cześć. - Usłyszałam. Otworzyłam niepewnie oczy i spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam wyższego ode mnie o głowę kruczoczarnego chłopaka wpatrującego się we mnie szarym okiem. Wyciągnął rękę, jakby witał się ze znajomym.
- Słyszysz mnie, Miya? - Spytał, wyciągając jeszcze bardziej ramię w moją stronę.
- Skąd...
- Znam Twoje imię? Bo się znamy. No, przynajmniej można tak ująć. - Odpowiedział uśmiechając się przyjaźnie. - Idziesz ze mną czy masz zamiar pozostać w przestrzeni między światami?
Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, a ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, było pozostanie samotnie w tym miejscu.
- Dokąd idziemy? - Zapytałam.
- Na początek chodźmy jak najdalej stąd. Widzisz, teraz znajdujemy się na ziemi niczyjej, to coś jak granica między wymiarami. Nie ma tu nic ciekawego, czasem tylko zapląta się jakiś demon, ale szybko idzie dalej. Naszym celem jest miejsce o wiele gorsze... Ale to przeznaczenie, któremu musisz stawić czoła. No dalej, chwyć mnie za rękę!
----
Krytykujcie, poprawiajcie i wszystko inne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz